Słuchając opowieści Ludwika pojmowałem z wolna, o co mu chodziło, gdy mówił o szerokich oknach sali biesiadnej zamku w Legnicy. Nasłuchawszy się o Piastach, nie zaniedbywałem wszakże własnych spraw. Bezustannie wypytywałem mego preceptora, czy nie ma jakichś wieści z Borku. Czekałem, kiedy wreszcie śląski władca ukarze wieś i spadnie na nią niby sokół na pardwę. Dowiedziałem się w końcu, że powiadomiony o zajściu z pruskimi jeńcami i moją babką Kaliną oraz o spaleniu młyna, książę Henryk, nie bez przyczyny zwany Pobożnym, nie chciał zadzierać z Kościołem ani z własną matką, która z pewnością ujęłaby się za nadgorliwym klechą Złocieniem. Zamiast drzeć z niego pasy i połamać chłopów kołem, zasądził tylko karę dwudziestu srebrnych grzywien, które do skarbca książęcego wpłacił lubuski biskup, nadal dzierżący wieś. Mieszkańcom Borku zaś przybyło kolejne nawiedzone miejsce, powiadali bowiem, że nad zgliszczami młyna ukazują się przy pełni księżyca potężne złowieszcze widma zamordowanych Warmów i spalonej czarownicy. .

Do tej pory Ethan był absolutnie pewien, że nie ma lęku przestrzeni. Zdarzało mu się popijać koktajle na przezroczystych balkonach, dziewięćdziesiąt pięter ponad poziomem parujących bagien, ale wtedy otaczały go ze wszystkich stron ściany komfortowego apartamentu. A tu trzeba się było wdrapywać na setki schodów, z pionowym urwiskiem liczącym sobie setki metrów po prawej ręce, a czasem po lewej. Idąc, niemal podświadomie uhonorował tę część schodów, która przylegała do ściany skalnej. Same schody wykuto w nagiej skale; musiała to być istna udręka, a robota zajęła pewnie więcej lat, niż mógł sobie wy - obrazić. Dobrze chociaż, że były na tyle szerokie, by kilku mężczyzn lub tranów mogło po nich iść ramię w ramię. Tak więc nie przeszkadzała mu ciasnota. Poza tym od strony urwiska znajdowała się wprawdzie niska, ale szeroka kamienna balustrada. Mimo to, w miarę jak tratwa, która wydawała się teraz tkwić wprost pod nimi, i port robiły się coraz mniejsze, podobnie kurczył się jego żołądek.. - Poproś go, żeby przyjechał jeszcze raz - błagał Sam. - Proszę, poproś go.. - Mieliśmy cholerne szczęście, że to nie był dorosły osobnik - zauważył September.. Od początku letnich wakacji Jupe jadał bardzo lekkie śniadania, składające się zwykle z suchego tostu i chudego mleka. Ciocia Matylda zaczęła się już niepokoić tą, tak u niego niezwyczajną, utratą apetytu. Kiedy następnego ranka zachęciła Jupitera, aby zjadł porządne dwa jajka z szynką, a do tego jeszcze „śliczny siekany kotlecik”, Pierwszy Detektyw był zbyt zniechęcony, aby zdobyć się na odmowę. Spałaszował wszystko, co znalazło się przed nim na stole, i dopiero potem pobiegł do składnicy, aby zaczekać tam na przyjaciół.. - Harry, czy masz jakieś - jakiekolwiek - informacje o Norlingu?. - Jesteśmy naukowcami, a nie mistykami - odparł. - Jedną z fundamentalnych zasad metody naukowej jest to, że nowe i spekulatywne hipotezy nie zasługują na rozważanie tak długo, jak długo obserwowane fakty są adekwatnie tłumaczone przez teorie dotychczas istniejące. Pokolenia badaczy nie wykryły nigdy czegoś podobnego do uniwersalnej siły sprawczej, a ponieważ dające się zaobserwować fakty zostały adekwatnie objaśnione przez przyjęte zasady, które tu wyłożyłem, nie ma potrzeby odwoływania się do dodatkowych przyczyn ani wymyślania ich. Pojęcia siły sprawczej czy wielkiego planu istnieją tylko w umysłach nierozważnego obserwatora, a nie w faktach, które obserwuje.. - Mmm... brzmi prawdopodobnie. Zresztą: - Mam taką nadzieję. Byłaby to zmiana pozwalająca uciec od monotonii tego miejsca. Większe racje żywnościowe w (strefie frontowej pola lodowego?). - Ale... - Hunt podniósł wzrok - on mówi „monotonii tego miejsca”. W jakim stopniu jesteśmy pewni, że wiemy, gdzie „to miejsce” się znajduje?. - Skoro i tak nie pamiętam, jak wygląda szczur, trudno byłoby mi uznać to za dyshonor.. - Ty również. Bob. Nie trzeba nam bohaterów..